Upraszczając grałem na sprzęcie, któego gównem na patyku bym nie dotknął.
Będąc w Zjednoczonym Królestwie miałem tabuny wolnego czasu. Ileż można jeździć na rowerze by go wykorzystać. Ale co z brakiem manipulacji palcami na gryfie gitary: a no bardzo proste. Poszedłem do Lombardu i za 15 funtów kupiłem tanią gitarkę ENCORE. Przypomniało mi się, że w szufladzie miałem mały efekt gitarowy z symulacją wszystkiego. Taki Zoom G1 można kupić za cenę do 100 złotych.
Całe połacie dzielnic posypane były telewizorami. Z każdego wyjąłem głośnik. Połączyłem szeregowo i podpiąłem bezpośrednio do wyjścia efektu gitarowego w miejsce słuchawek 32Ohm.
Te połączenie było tragiczne... Dźwięk masakra
To połączenie nadspodziewanie dobre.
Stereofonia przestrzeń. Kartony z odzysku.
Większe moce
Czasami bywa że trzeba pograć nieco głośniej. Np. Wujek przyjechał i trzeba mu podnieść ciśnienie. Wtedy na ratunmek przyjdzie dowolny wzmacnjaciacz audio z lat 80 tych. Wystatczy tylko przejściówka na chinche i np WS303 Radmor Rotel Sony i Altusy z odzysku jako kolumny. Lepiej pograją jak do pak wrzucimy GDS 30 30 lub GD 30 50 z Tonsila. Teraz idą w dobrej cenie.


